Lars i dziewczyna

Z tym filmem na etapie tworzenia mogło wydarzyć się wiele złego. Źle dobrana obsada, nieodpowiednio poprowadzona w historia, niewłaściwie zaznaczone akcenty. To wszystko mogło skończyć się katastrofą, z Benem Stillerem w roli głównej. Na szczęście tak się nie stało. „Lars and the Real Girl” to niezwykle ciepła, przejmująca i błyskotliwa zarazem komedia, która poruszy każdego.

Zacznijmy od historii, osadzonej w jakimś miasteczku w Stanach Zjednoczonych, prawdopodobnie w stanie Minnesota. Centralną postacią jest Lars (Ryan Gosling), nieśmiały, zamknięty w sobie trzydziestolatek, który mieszka w przerobionym na mieszkanie garażu. Dom rodzinny, po śmierci rodziców, zajął wraz ze swoją ciężarną żoną jego brat, Gus (Paul Schneider). Lars unika bliższych kontaktów zarówno ze swoją rodziną, jak i z innymi mieszkańcami. Jego nieszkodliwe, choć irytujące zachowanie, mieści się gdzieś pomiędzy określeniami „wsiowy głupek” i „dobry chłopak”. I właśnie ten chłopak postanawia swoje samotne życie odmienić. Pomysł podsuwa mu kolega z pracy (swoją drogą, jaką pracę wykonują te oryginały?). I po kilku tygodniach w domu Larsa pojawia się tajemnicza przesyłka. Szczęśliwy bohater oświadcza bratu i bratowej, że kogoś poznał… przez internet. Któż tego dziś nie robi. Bianca okazuje się jednak nie tym, kogo się wszyscy spodziewali. Nie chodzi o to, że jest byłą misjonarką, z pochodzenia pół-Brazylijką, pół-Dunką. Że jest nieśmiała i niewiele mówi. Czy o to, że porusza się na wózku inwalidzkim. Bianca jest naturalnych rozmiarów… lalką, przeznaczoną do zaspokajania męskich potrzeb i fantazji.

W tym miejscu mogłaby się rozpocząć tania farsa skupiona na tym, jak to nasz bohater próbuje nieudolnie „skorzystać z usług” swojego zakupu. W tej roli Ben Stiller sprawdziłby się idealnie. Film mógłby stać się też gorzkim dramatem psychologicznym, opowiadającym o niedostosowaniu jednostki do społeczeństwa. Dzieje się jednak co innego i o tym opowiada „Lars and the Real Girl”.

Rodzina uważa Larsa za wariata, dlatego trafia do lokalnej pani doktor, która diagnozuje „złudzenie”. Bohater traktuje po prostu Biance jak rzeczywistą osobę, a nie jak przedmiot. Nie mieszka z nią pod jednym dachem, ponieważ oboje są wierzący i seks przedmałżeński nie wchodzi w grę. Rozmawia z nią, chodzi do kościoła, jeździ na wycieczki. Za namową lekarza jego „złudzenie” akceptuje najpierw najbliższa rodzina, a potem cała miejscowość. Bianca bierze udział w życiu społeczności, począwszy od udziału w mszach, po członkostwo w radzie szkoły. Tak samo, jak zmiany zachodzą w ludziach, również zmienia się Lars, przechodzący kurację pod okiem pani doktor.

Oglądając ten film towarzyszą nam na przemian śmiech i zażenowanie. Jak to się mogło wydarzyć – pyta siebie widz? Z drugiej strony trudno nie zapałać sympatią do Larsa i jego znajomych, którzy są niezwykle prostymi, szczerymi ludźmi. Jak stwierdza jedna z postaci w filmie: każdy z nas wykazuje mniej lub bardziej dziwne zachowania. Ktoś lubi przebierać swoje psy w sukienki, ktoś inny oddał cały swój majątek dla związku miłośników UFO. A Lars próbuje ułożyć sobie życie z kimś nieprzeciętnym. Ten film o potrzebie bliskości, miłości, a przede wszystkim o tolerancji, nie zakończy się bajkowym happy-endem. Bianca nie zostanie nagle ożywiona przez wróżkę, niczym drewniany Pinokio. Lars sam doprowadzi historię do końca i będzie musiał zmierzyć się z prawdziwym życiem.

Dzięki doskonałemu wyczuciu reżysera (to jego drugi film, pierwszym był zupełnie nieudany „Mr Woodcock”) i świetnemu scenariuszowi, za który odpowiedzialna jest autorka serialu „Sześć stóp pod ziemią”, otrzymaliśmy jedną z najlepszych komedii sezonu. Takie filmy ogląda się z wielką przyjemnością, bo wszystkie proporcje w tym cieście dobrano znakomicie. Aktorzy czują się w postaciach jak w swojej skórze. Prym wiedzie oczywiście znany z filmu „Half Nelson” Ryan Gosling, ale dzielnie sekunduje mu reszta obsady. Absolutnie nic i nikt nie gra tu na fałszywej nucie.

Do obejrzenia „Larsa…” zachęcam każdego, bo to jeden z tych filmów, po których człowiek czuje się po prostu lepiej.

Lars and the Real Girl
Reż. Craig Gillespie
USA, 2007

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: