John Rambo

Image

Nieżyczliwi twierdzą, że Sylwester Stallone wskrzesił do życia na srebrnym ekranie swoje dwie największe postacie, ponieważ nikt inny nie chce go obsadzać w filmach. Dla 62- letniego aktora jest to pewnie zamknięcie pewnego etapu w życiu i – nie ukrywajmy – przypomnienie o swoim istnieniu młodszemu pokoleniu widzów. W 2006 roku na ekrany kin powrócił, w szóstej odsłonie, Rocky Balboa, a w ubiegły piątek na ekranach brytyjskich kin pojawił się „John Rambo”, czwarta część przygód amerykańskiego komandosa, weterana wojny wietnamskiej. Zanim wybierzemy się do kina przypomnijmy sobie, jak narodziła się legenda.

Pierwszy film z przygodami JohnaRambo pojawił się na ekranach w 1982 roku. Stallone był już wtedy w blasku sławy dwóch filmów o bokserze Rockym. „Pierwsza krew”, bo taki tytuł oryginalnie nosił film, oparty został na książce Davida Morella. Historia skupia się na powrocie do Stanów Zjednoczonych weterana wojny wietnamskiej Johna Rambo. Bohater z jednej strony nie potrafi odnaleźć się w nowej, nie wojennej, rzeczywistości, a z drugiej, jest zupełnie nie rozumiany przez otaczające go społeczeństwo. W małym miasteczku o ironicznej nazwie Hope, Rambo wplątuje się w konflikt z szeryfem lokalnej policji. Stróż prawa nie potrafi zaakceptować przybysza. Podczas przesłuchań na posterunku w byłym żołnierzu odżywają traumatycznie wspomnienia z Wietnamu. Rambo ucieka z komisariatu i chowa się w górach. Rozpoczyna się polowanie na weterana, z którego tylko nieliczni policjanci wyjdą bez szwanku.

Film został przyjęty przez krytykę oraz przez publiczność z aplauzem. Chwalono aktualną tematykę oraz doskonale oddane nastroje ery post-wietnamskiej Ameryki. „Pierwsza krew” zachwycała surowością oraz emocjonalnym zakończeniem. I choć część krytyków zarzucała filmowi banalność, głosy te były odosobnione. Przygody Johna Rambo zarobiły ponad 100 milionów dolarów na całym świecie (przy 14 milionach poświęconych na produkcję). Jasne było, że Rambo powróci.

Kolejne dwie części przygód komandosa zyskały już tylko aplauz publiczności i stały się – na przykład w Polsce, dzięki nielegalnemu obiegowi na kasetach wideo – filmami kultowymi. „Rambo II” opowiadał o akcji ratunkowej prowadzonej w wietnamskiej dżungli, a w „Rambo III” amerykański komandos pomagał Talibom w Afganistanie rozprawić się z najeźdźcami ze Związku Radzieckiego. Filmy miały szczególnie złą prasę u krytyki: obydwa tytuły zdobyły trzy anty-Oscary, czyli Złote Maliny (za najgorszy film roku za „Rambo II” i dla najgorszego aktora dla Stallone za obie produkcje). Odtwórca roli Rockiego został okrzyknięty również Najgorszym Aktorem lat osiemdziesiątych (Złota Malina w 1990 roku). Trzecia część przygód Johna Rambo odnotowana została także z Księdze Rekordów Guinessa jako najbardziej brutalny film w historii, z 221 aktami przemocy na ekranie oraz 108 zabitymi osobami. Stallone po dwudziestu latach od tego filmu powraca, także z nowym rekordem. Według obliczeń dziennikarza gazety „LA Times” w filmie „John Rambo” giną 238 osoby, co daje średnią 2,59 zabójstw na minutę. Ale chyba nie tylko o taki odbiór tego filmu chodziło…

W czwartej części przygód Rambo spotykamy głównego bohatera żyjącego na północy Tajlandii. John zajmuje się rybołówstwem oraz łapaniem jadowitych węży. Mimo, iż w oddalonej nieopodal, na granicy z Birmą, od sześćdziesięciu lat trwa wojna domowa Karenów z wojskowym reżimem on sam porzucił walkę. Swoje podejście zmieni dopiero wtedy, gdy dowie się, że żołnierze uwięzili misjonarzy, którzy wyruszyli do obozu jenieckiego z lekarstwami i pożywieniem. Pomagając mającym odbić misjonarzy najemnikom grupa żołnierzy rozpoczyna prawdziwa przeprawę przez piekło…

Producenci filmu powołują się na kultowy status postaci Rambo, jako synonimu zabójczego, ale wrażliwego żołnierza, który walczy z uciskiem i niesprawiedliwością. Czwarta część przygód amerykańskiego jest filmem rozrywkowym, ale ma jednocześnie zwrócić uwagę świata na sytuację w Birmie. Po części się już udało, bo produkcja została w tym kraju oficjalnie zakazana, jako niewygodna dla rządzącej junty wojskowej i krąży w nieoficjalnym obiegu wideo. Nie wszyscy jednak te szczytne cele zauważają. Krytyk jednej z amerykańskich gazet napisał: „To przykry koniec jednej z ikon kina i popkultury, która zasługuje na coś lepszego, niż takie coś”. Publiczność opowiedziała się inaczej – „John Rambo” przez kilka tygodni utrzymywał się w czołówce amerykańskiego box-office.

„To jest ostatni ’Rambo’, tak jak ‘Rocky Balboa’ był ostatnim filmem o Rockym” – zarzeka się Stallone. „Nie zamierzam kontynuować tych tematów. To i tak cud, że udało mi się zrealizować te dwa ostatnie filmy”. Jak pokazuje życie, czasem lepiej pozostać wiernym maksymie „nigdy nie mów nigdy”.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: