Margot jedzie na ślub

Czy może być lepsza sceneria dla zaaranżowania rodzinnego dramatu niż wesele? Z tego założenia wyszedł scenarzysta i reżyser Noah Baumbach, osadzając właśnie podczas tego wydarzenia akcję swojego najnowszego filmu.

Rodzinna czarna komedia o bergmanowskim rysie – w tym krótki zdaniu da się streścić tematykę najnowszego filmu Baumbacha. Twórca kontynuuje tematykę swojego poprzedniego filmu, którego scenariusz przyniósł mu nominację do Oscara. Podobnie jak w „Walce żywiołów” („The Squid and the Whale”, 2005) reżyser przygląda się związkom rodzinnym, a właściwie ich rozpadowi, spowodowanym przez zazdrość oraz oziębłość emocjonalną. Margot (Nicle Kidman), nie do końca spełniona pisarka, razem z synem przyjeżdża na weselny weekend do siostry Pauline (Jennifer Jason Leigh). Relacja pomiędzy rodzeństwem nie była nigdy idealna, a teraz tym bardziej wystawiona jest na próbę. Margot otwarcie krytykuje przyszłego męża siostry Malcolma (Jack Black), siostrzenicę o wyraźnie autystycznej osobowości oraz samą Pauline. W dodatku swoim zachowanie podsyca konflikt z sąsiadami siostry. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że rewizji poddane zostają więzi łączące główne postacie. Na jaw wyjdzie także kilka rodzinnych, pilnie strzeżonych sekretów. Okaże się także, że największym talentem Margot, oprócz pisarskiego, jest krzywdzenie ludzi.

Jak przyznają krytycy, najmocniejszym punktem filmu „Margot jedzie na ślub” jest tytułowa postać grana przez australijską gwiazdę kina, Nicole Kidman. Aktorka w wywiadach przyznaje, że po oscarowej roli w „Godzinach” popełniła kilka błędów obsadowych. Pewnie ta zła passa przyczyniła się też do zmniejszenia jej zainteresowania grą aktorską. Zapał powrócił przy okazji pracy nad czarną komedią Noah Baumbacha. Znów oglądamy Kidman w najlepszej formie. Podobnie jak w filmie „Za wszelką cenę” (1995), w którym prowincjonalna żona w pogoni za sławą była w stanie posunąć się nawet do zabójstwa, także tutaj postać Kidman sieje zniszczenie. Filigranowa blondynka o twarzy niewiniątka swoimi słowami potrafi, jak nikt inny, ranić i poddawać w wątpliwość związki między ludźmi.

Australijska gwiazda w nowym filmie otoczona jest nie mniej znanymi aktorami. W roli Pauline zobaczymy świetną, choć mam wrażenie niedocenianą, Jennifer Jason Liegh, która zapadła w pamięć publiczności na początku lat dziewięćdziesiątych rolą w „Sublokatorce” u boku Briget Fonda. Jack Black, którego możemy ciągle oglądać w brytyjskich kinach w filmie „Be Kind Rewind”, wciela się w typową dla siebie rolę życiowego fajtłapy i roztrzepanego muzyka. Ponadto w filmie występuje także John Torturro, jeden z ulubionych aktorów braci Coen („Barton Fink”, „Bracie, gdzie jesteś?”) oraz debiutujący na ekranie Zane Pais, doskonale wcielający się w syna pisarki.

Świetna obsada, doskonały scenariusz z dynamicznymi i ciętymi dialogami to na pewno zalety filmu. Twórcom nie udało się jednak do końca przekonać publiczność do pojawiających się w „Margot…” postaci. Zbyt mało w nich humoru, zbyt mało współczucia, by zaangażować się emocjonalnie, co jest nieodzowne w tego typu produkcjach. Jedynie Claude, syn głównej bohaterki, zdołał stworzyć wzruszającą widza postać.

Nowy film Noah Baumbacha warto jednak zobaczyć z jednego choćby powodu. Niewiele w dzisiejszym kinie jest filmów, które tak sprawnie opowiadają o relacjach między ludźmi.

(Publikacja: Goniec Polski, marzec 2008)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: